Po emocjach w ujeżdżeniu i WKKW mistrzostwa świata FEI w Aachen wkraczają w drugą fazę. Od środy główną arenę przejmą skoczkowie, a na starcie zobaczymy niemal komplet największych gwiazd tej dyscypliny. Na żywo w Sportklubie.
Sprawdź godziny transmisji MŚ w skokach przez przeszkody w PROGRAMIE TV
W Aachen trudno o bardziej symboliczne miejsce dla mistrzostw świata w skokach. Ogromny trawiasty stadion od dekad jest jedną z najbardziej prestiżowych aren jeździeckich, a sami zawodnicy określają tę lokalizację mianem mekki swojej dyscypliny. Tym razem stawka będzie jeszcze większa. W środę, 19 sierpnia, rozpocznie się walka o dwa komplety medali mistrzostw świata – drużynowy i indywidualny – a końcowe rozstrzygnięcie poznamy w niedzielę, 23 sierpnia.
W MŚ jeden dobry przejazd nie wystarczy, bo system rywalizacji premiuje przede wszystkim regularność. Nie wystarczy jeden bezbłędny, szybki przejazd. Kandydat do mistrzostwa musi utrzymać najwyższy poziom przez kilka dni i kolejne wymagające parkury.
Pierwszy konkurs będzie rywalizacją szybkościową. Błędy na przeszkodach zostaną przeliczone na sekundy i dodane do czasu przejazdu, a uzyskane wyniki stworzą punkt wyjścia do dalszej walki zarówno drużyn, jak i zawodników indywidualnych. Do środowego konkursu może przystąpić maksymalnie czterech zawodników z jednej federacji.
W czwartek rozpocznie się drugi konkurs mistrzostw, dwurundowa rywalizacja będąca jednocześnie finałem drużynowym i drugą kwalifikacją indywidualną. Po pierwszej rundzie zrobi się już naprawdę ciasno. Do piątkowej części awansuje tylko dziesięć najlepszych zespołów oraz 60 najwyżej sklasyfikowanych zawodników indywidualnych, wraz z ewentualnymi remisami na granicy awansu.
O medalu drużynowym zdecyduje suma rezultatów trzech najlepszych zawodników każdej reprezentacji z kolejnych etapów. W przypadku równej liczby punktów karnych na pierwszym miejscu przewidziana jest dodatkowa rozgrywka na czas. A walka będzie miała jeszcze jeden wymiar, bo Aachen otwiera drogę do igrzysk w Los Angeles. Siedem najwyżej sklasyfikowanych reprezentacji, z pominięciem mających zapewniony udział gospodarzy olimpijskich z USA, zdobędzie kwalifikację do IO 2028.
Największą uwagę będzie przyciągał Henrik von Eckermann. Szwed cztery lata temu w Herning dokonał rzeczy wyjątkowej, razem z King Edwardem zdobył złoto zarówno drużynowo, jak i indywidualnie. Teraz tytułu będzie jednak bronił z nowym partnerem, 12-letnim Minute Manem.
Sam von Eckermann nie ukrywa, że sytuacja jest zupełnie inna niż w 2022 roku. Wówczas z King Edwardem przystępował do mistrzostw jako zdecydowany faworyt i ostatecznie przeszedł przez pięć rund bez ani jednego strącenia. Minute Man nie ma jeszcze takiego dorobku, ale posiada cechy niezwykle istotne w mistrzowskim formacie: jest ostrożny, regularny i potrafi zachować wysoką formę podczas wielodniowej rywalizacji.
Szwedzi nie będą mieli łatwego zadania. Gospodarze wystawiają niezwykle mocną ekipę, której twarzą będzie Richard Vogel, a w szerokim zgłoszeniu znaleźli się także Daniel Deußer, Marcus Ehning, Sophie Hinners oraz Christian Kukuk, a więc mistrz olimpijski z Paryża.
Ogromne ambicje mają także Brytyjczycy. Ben Maher, Scott Brash i Harry Charles tworzyli drużynę, która dwa lata temu sięgnęła po olimpijskie złoto w Wersalu. Teraz cała trójka ponownie przyjeżdża na wielką imprezę i Wielka Brytania bez wątpienia znajdzie się wśród głównych kandydatów do drużynowego podium.
Do tego trzeba dopisać Szwajcarów ze Steve’em Guerdatem i Martinem Fuchsem, mocne ekipy Irlandii, Belgii, Holandii i USA czy Francuzów, wśród których znaleźli się m.in. Julien Epaillard i Kevin Staut. Organizatorzy nie bez powodu zapowiadają, że w drugim tygodniu mistrzostw na głównym stadionie spotka się praktycznie cała aktualna światowa czołówka skoków.
Polskich kibiców dodatkowo zainteresuje obecność reprezentantów naszego kraju. W zgłoszeniu do mistrzostw znalazło się pięć polskich par: Marek Lewicki i Quaid Casio, Hubert Polowczyk i M Blue’s Boy Z, Jarosław Skrzyczyński i Komboy, Michał Tyszko i Colinero oraz Michał Ziębicki i Balou’s Batman.
Do właściwej rywalizacji może zostać wystawionych maksymalnie czterech zawodników jednej reprezentacji, więc dopiero ostateczna deklaracja startowa przesądzi, kto rozpocznie w środę walkę o mistrzowskie punkty. W tak mocnej obsadzie już sam awans biało-czerwonych do decydującej fazy rywalizacji drużynowej byłby niezwykle cennym wynikiem.
Po drużynowych emocjach przyjdzie czas na ostateczne rozstrzygnięcie klasyfikacji indywidualnej. Do niedzielnego finału awansuje 25 najwyżej sklasyfikowanych par po pierwszym i drugim konkursie mistrzostw.
W Rundzie A każdy błąd będzie już niezwykle kosztowny, ponieważ punkty karne będą dodawane do wcześniejszego dorobku. Następnie tylko najlepsza dwunastka uzyska prawo startu w Rundzie B. Mistrzem świata zostanie zawodnik z najmniejszą łączną liczbą punktów karnych zgromadzonych w całych mistrzostwach. Jeśli na pierwszym miejscu będzie remis, złoty medal rozstrzygnie dodatkowa rozgrywka na czas.
Sprawdź ofertę kanału Sportklub w PROGRAMIE TV
To właśnie ten system sprawia, że mistrzostwa świata są zupełnie innym wyzwaniem niż pojedyncze Grand Prix. W czempionacie liczą się nie tylko szybkość i odwaga, lecz także umiejętność przeprowadzenia konia przez kilka dni rywalizacji bez utraty koncentracji i świeżości. Von Eckermann doskonale wie, jak niewielki jest margines błędu, wspominając triumf z Herning przyznał, że jedno strącenie w którejkolwiek z pięciu rund mogło kosztować go złoty medal.
Źródło: Media Production
