Dwa mecze Valencii w Lidze ACB na żywo w Sportklubie

Wykorzystując weekendowe potknięcie Realu Madryt i porażkę „Królewskich” w El Clasico, Valencia może zostać współliderem Ligi ACB. Musi jednak pokonać Unicaję, a w zaległym spotkaniu uporać się we własnej hali z Casademontem Saragossa.

Sprawdź godziny transmisji Ligi ACB w PROGRAMIE TV

Valencia od początku sezonu prezentuje znakomitą formę i udowadnia, że ubiegłoroczne wicemistrzostwo kraju nie było dziełem przypadku. Pedro Martinez stworzył świetnie funkcjonującą maszynę, która z powodzeniem radzi sobie nie tylko na krajowym podwórku, ale również w Eurolidze. W niej Valencia na półmetku rywalizacji jest liderem z bilansem 13-6, wyprzedzając wszystkich tuzów nie tylko hiszpańskiego, ale i europejskiego basketu.

Także w ACB ekipa znad Morza Śródziemnego ma szansę objąć prowadzenie w tabeli. Aby tak się stało w najbliższych dniach musi wygrać we własnej hali najpierw z Unicają (sobota), a następnie w zaległym meczu 10. kolejki z Casademontem Saragossa (poniedziałek). Zważywszy na fakt, że Valencia w bieżącym sezonie jako jedyna nie przegrała jeszcze przed swoją publicznością, szanse na realizację powyższego scenariusza wydają się całkiem spore.

Teoretycznie trudniejsze zadanie powinno czekać gospodarzy w starciu z Unicają, choć akurat drużyna Aleksandra Balcerowskiego wpadła ostatnio w delikatny dołek formy. Zespół z Malagi z czterech poprzednich meczów w ACB wygrał zaledwie jeden i kiedy wydawało się, że jest na dobrej drodze do czołowej czwórki, znów osunął się w tabeli na siódmą pozycję. Oczywiście porażki z Realem czy Baskonią da się wytłumaczyć, bo to rywale z najwyższej półki, przegraną w ostatniej kolejce z Rio Breogan trudno jednak usprawiedliwiać, zwłaszcza jeśli ma się w planach wywalczenie jak najwyższej pozycji przed walką o play-off.

W ostatnich meczach, nawet tych przegranych, Balcerowski znów zaprezentował się z dobrej strony. Polak bez dwóch zdań jest w tym sezonie jedną z najjaśniejszych postaci Unicaji, śmiało można ustawić go również w jednym szeregu z najlepszymi środkowymi rozgrywek. Szkoda tylko, że jego koledzy z drużyny często nie dojeżdżają z formą nawet na starcia z teoretycznie słabszymi rywalami.

Jeśli Valencia upora się w sobotni wieczór w Unicają, dwa dni później w starciu z Casademontem będzie walczyła o piętnastą wygraną w sezonie, która pozwoli jej awansować na pierwsze miejsce w tabeli. Goście z Saragossy, wzorem ubiegłych lat, znów notują słabszy sezon i niewiele wskazuje na to, żeby z powodzeniem mogli walczyć o czołową ósemkę. Casademontowi trafiają się oczywiście dobre spotkania, częściej jednak przeplatane są kiepskimi występami, dlatego nie może dziwić, że zespół zakotwiczył w okolicach trzynastego miejsca w tabeli i zamiast walki o play-off, będzie musiał oglądać się za siebie w obawie czy strefa spadkowa nie zbliża się zbyt szybko.

O to, żeby mieć identyczny bilans jak Valencia w niedzielny wieczór powalczy z kolei Real Madryt, który zmierzy się na wyjeździe z Morabankiem Andorra. „Królewscy” przed tygodniem zakończyli imponującą serię kolejnych domowych wygranych w Lidze ACB, a licznik zatrzymał się na liczbie 37. Kto go zatrzymał? Oczywiście odwieczny rywal z Barcelony, który wygrał El Clasico w stolicy 105:100. Porażka raczej nie podłamie podopiecznych Sergio Scariolo, którzy do Andory powinni przyjechać po pewne dwa punkty.

Gospodarze niedzielnej batalii balansują nad strefą spadkową, a w całym sezonie wygrali dotychczas zaledwie cztery spotkania. Z takim potencjałem ciężko szykować armaty na wielki Real, który mimo ostatniej przegranej z Barceloną, konsekwentnie zmierza po pierwsze miejsce w tabeli po rundzie zasadniczej. „Królewscy” w czterech ostatnich meczach z Morabankiem odnieśli komplet zwycięstw, choć w kwietniu męczyli się z nimi we własnej hali wygrywając tylko 98:97. Czy w niedzielę zwyciężą w bardziej przekonującym stylu?

Sprawdź ofertę kanału Sportklub w PROGRAMIE TV

Uzupełnieniem weekendowych transmisji Sportklubu z Ligi ACB będzie niedzielna potyczka FC Barcelony z Coviranem Granada, w której trudno wyobrazić sobie innego zwycięzcę niż miejscowych. Katalończycy pod wodzą Xaviego Pascuala złapali wiatr w żagle, w lidze nie przegrali żadnego z siedmiu meczów, a zwieńczeniem tej serii była ostatnia wyjazdowa wiktoria w El Clasico. „Blaugrana” jest zupełnie inną drużyną niż jeszcze dwa miesiące temu – wówczas pogrążona w chaosie i kryzysie, teraz udowadnia, że jest zdolna do walki o najwyższe cele. Jeśli wygra w niedzielę, będzie miała szanse wskoczyć do czołowej trójki ligowego zestawienia, w której nie była już od bardzo dawna.

Źródło: Media Production

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *