W lutym 2002 roku Lech Janerka wydał swoją ósmą studyjną płytę „Fiu fiu…”, a niedługo potem zagrał koncert z tym materiałem w Muzycznym Studiu Polskiego Radia im. Agnieszki Osieckiej. W najbliższą niedzielę Trójka powtórnie wyemituje ten wyjątkowy występ – pierwszy raz po niemal 20 latach od premiery wydarzenia. Transmisja 2 maja od godz. 19.05.

Lech Janerka dał się poznać jeszcze na początku lat 80., jako lider zespołu Klaus Mitffoch i autor jego wielu przebojów, z „Jezu jak się cieszę” na czele. W 1986 r. rozpoczął karierę solową, wydając doskonały album „Historia podwodna”. Potem – do 1997 roku – ukazało się jeszcze sześć kolejnych płyt. Wrócił po dłuższej przerwie, w 2001 roku, z nowym kontraktem nagraniowym i premierowym albumem „Fiu fiu…” (2002). Na albumie znalazło się 10 utworów autorstwa Janerki, do których powstał ok. 40-minutowy film zrealizowany przez Rafała Paradowskiego. Do każdego nagrania z albumu nakręcono specjalny filmik, którym autor starał się zobrazować zawartość muzyczną i tekstową.

W warstwie tekstowej na „Fiu fiu…” Janerka poruszał istotne dla człowieka tematy, nie pomijając również rozważań na temat Boga, a – jak sam przyznał – inspiracją dla niego była twórczość m.in. Czesława Miłosza i Stanisława Lema. Muzycznie Janerka był na tym albumie nadal sobą, tworząc alternatywną muzykę rockową, która wymyka się wszelkim klasyfikacjom i próbom zaszufladkowania. Cały materiał realizowany był przez dwa lata w domu muzyka, przy współpracy producenta Bartosza Dziedzica. Śpiewającego Janerkę – grającego także na basie i gitarze akustycznej – wspomogli m.in. żona Bożena (wiolonczela), gitarzysta jazzowy Wojciech Seweryn („wypożyczony” od Fiolki Najdenowicz; autor muzyki do dwóch nagrań) i perkusista Ryszard Guz.

Sam Janerka tak mówił o „Fiu fiu…”: – Płyta zawiera 10 kompozycji, z których większość jest oparta na solidnie pilnującej porządku sekcji rytmicznej, wspieranej przez szukającą dziury w całym gitarę i pełzającą wiolonczelę. Gdzieniegdzie pojawiają się uzupełnienia instrumentów elektronicznych, ale to tylko powidok. Ostatnia, zamykająca materiał „Pieśń mijających się wielorybów”, wyzbyta sekcji, bazuje na podejrzanej frazce dzwonka, hi-hat’u i szumów, na którą nałożona jest melodyjka grana na… polietylenowej trąbce. W sumie nic nowego, ale trochę inaczej niż na poprzednich płytach. W warstwie tekstowej płyta skierowana jest do starych chłopów i kobiet po trzydziestce lub innych, którzy pozują na dorosłych…

Podczas muzycznego wieczoru w Trójce artysta zagrał wraz z zespołem nie tylko takie premierowe utwory, jak: „Wieje”, „Wirnik”, „Leon”, „Zero zer” i „W naturze mamy ciągły ruch”, ale również przeboje Klausa Mitffocha oraz najbardziej znane kompozycje z dotychczasowej kariery solowej: „Ewolucja Rewolucja i Ja”, „Śmielej”, „Muł pancerny” czy „Strzeż się tych miejsc”.

Źródło: Polskie Radio

Share and Enjoy !

0Shares
0 0