W poniedziałek, 16 listopada 2015 roku o godzinie 22:10 TVP1 HD pokaże dokument „Tajemnice dopingu w Rosji. Jak stworzyć mistrza”, wyreżyserowany przez Hajo Seppelt. Bohaterami filmu są m.in.: rosyjska lekkoatletka Julia Stiepanowa oraz Witalij Stiepanow, działacz Rosyjskiej Agencji Antydopingowej RUSADA.

„Tajemnice dopingu w Rosji. Jak stworzyć mistrza” to film dokumentalny, który w ostatnich dniach na nowo stał się głośny. Był pokazywany w niemieckiej telewizji i wywołał burzliwe dyskusje na temat stosowania dopingu we współczesnym sporcie.

Rok 2014 był bardzo udany dla sportowców z Rosji: 33 medale zdobyte na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi w dniach 7-23 lutego 2014 roku. Dzięki niemieckim dziennikarzom wyszło na jaw, jakie praktyki są stosowane przez rosyjskich szkoleniowców, by osiągnąć sportowy sukces. Doping za wszelką cenę i na wszystkie możliwe sposoby. Kombinacje, układy i przekupstwo. Dziennikarz niemieckiej ARD, Hajo Seppelt, dotarł do trenera i lekarzy akceptujących doping oraz do sportowców, którzy go stosują. Znalazł rozporządzenie utrudniające zewnętrzną kontrolę antydopingową i laboratorium tuszujące wyniki. Bohaterami filmu dokumentalnego są m.in.: rosyjska lekkoatletka Julia Stiepanowa oraz Witalij Stiepanow, działacz Rosyjskiej Agencji Antydopingowej RUSADA, którzy postanowili zdradzić tajemnicę.

Luty, Soczi, Zimowe Igrzyska Olimpijskie – Rosja ma powody do dumy: największe państwo świata zdobywa najwięcej złotych medali. Podobnie jak rok wcześniej na mistrzostwach świata w lekkoatletyce i na innych ważnych imprezach sportowych. Tuż po igrzyskach dziennikarz ARD po raz pierwszy zaczął mówić o problemie dopingu w Rosji. Ludzie opowiadali mu zdumiewające historie. Dziennikarz nie spodziewał się, jaką lawinę uruchomi. Aż do dnia, gdy w jego skrzynce pojawił się list z Moskwy od Witalija Stiepanowa i jego żony Julii. Witalij kochał swoją pracę w Rosyjskiej Agencji Antydopingowej RUSADA. Odpowiadał za szkolenia, był kontrolerem organizacji i doradcą jej prezesa. Wydawało mu się, że agencja nie ma przed nim tajemnic. Aż do 2009 roku, gdy poznał Julię (wtedy jeszcze nazywała się Rusanowa). Była jedną z nielicznych biegaczek, które na 800 metrów złamały granicę minuty i 57 sekund. Szybko odkrył tajemnicę tych wyników – erytropoetynę, lek poprawiający wydolność, który przeważnie kupuje się wyłącznie na receptę. Tylko w Moskwie zastrzyki zamawia się jak pizzę: na telefon, nie ruszając się z domu. Dziennikarze przejrzeli najświeższy raport Rosyjskiej Agencji Antydopingowej z 2013 roku – 23 110 kontroli, najwięcej na świecie, 2,2 % przyłapanych. To ponad 500 przypadków. A pozostali? Czy naprawdę nie stosują zakazanych środków? Komu wierzyć? To międzynarodowy układ, funkcjonujący od lat. Jeśli chcesz poprawić wyniki, wystarczy zadzwonić pod pewien numer, a dostaniesz niezbędne specyfiki. Cała sztuka polega na tym, by zdobyć ów numer. Dostają go jedynie sprawdzeni, zaufani ludzie. Zawodnik nie ma wyboru. Jeśli chce trenować w kadrze, musi przyjmować zakazane substancje, aby zdobywać medale, za które laury zbierze federacja: główny trener, Ministerstwo Sportu, prezes i cały Związek Lekkiej Atletyki. Jeśli zawodnik nie akceptuje tego układu, błyskawicznie idzie w odstawkę. Wypada z gry.

Źródło: Telewizja Polska