ONE Friday Fights 140 wygląda jak klasyczna karta „pod bonusy”: dużo Muay Thai w małych rękawicach, tempo od pierwszego gongu i kilka zestawień, w których styl jednego zawodnika idealnie „gryzie się” ze stylem drugiego. Bezpośrednia transmisja w Fightklubie.
Sprawdź godziny transmisji ONE Friday Fights w PROGRAMIE TV
Pojedynkiem wieczoru w przygotowanej przez organizatorów karcie będzie potyczka Kongchaia z Thway Lin Htetem, zawodników, którzy najlepiej czują się w agresywnym, ofensywnym Muay Thai, ale mają różne sposoby na osiąganie swoich celów w ringu. Walczący przed rodzimą publicznością Kongchai w ONE potrafi walczyć „na wynik”, ale dysponuje też potężnymi uderzeniami, które sieją spustoszenie na gardzie rywali. Świetnym przykładem jest jego nokaut z rewanżowego starcia z Chokpreechą. Taj przyspieszył wówczas w odpowiednim momencie, podkręcił presję i skończył walkę przed czasem. Jednocześnie nie jest to zawodnik bezbłędny: przegrywał decyzjami z mocnymi rywalami w serii ONE Friday Fights, co pokazuje, że jeśli ktoś zabierze mu przestrzeń i narzuci swój rytm, Kongchai potrafi „zgubić” rundy. Z ostatniej walki wyszedł jednak obronną ręką, pokonując we wrześniu Waltera Goncalvesa.
Z kolei pochodzący z Myanmaru Thway Lin Htet to zawodnik, który w ostatnich występach pokazał, że potrafi kończyć walki łokciami i mocnymi wejściami w półdystans, ale jednocześnie ma w rekordzie lekcję pokory od jednego z najwybitniejszych zawodników ONE w historii, Sam-A Gaiyanghadao, który we wrześniu wypunktował go na ONE Friday Fights 126 na pełnym dystansie. To ważny sygnał i punkt zaczepienia dla Kongchaia, bo gdy rywal jest cierpliwy i spokojnie buduje swoją przewagę, Thway może mieć problem z odrabianiem strat.
Faworytem większości ekspertów zdaje się być Kongchai, który ma nieco większe doświadczenie w walkach na pełnym dystansie i potrafi świetnie zmieniać tempo pojedynku. Jeśli jednak Thway Lin Htet umiejętnie skróci dystans, złapie odpowiedni timing na kontrę i zmusi rywala do cofania się pod liny, wówczas niewykluczone, że to właśnie fighter z Myanmaru będzie cieszył się z szóstej wygranej na ONE Friday Fights w karierze.
Sporych emocji powinna dostarczyć walka w Muay Thai w wadze koguciej, w której rękawice skrzyżują Sonrak i Buakhiao. Zestawienie to pachnie nokautem, bo obaj zawodnicy często kończą swoje pojedynki w ten sposób. Sonrak ma opinię zawodnika, który potrafi zgasić światło jednym ciosem – w ONE notował już efektowne zakończenia, choćby szybki nokaut na Yaminie. Z kolei Buakhiao jest bardziej metodyczny, powoli układa sobie przeciwnika w ringu, ale jeśli tylko nadarzy się okazja, również jest w stanie skończyć walkę przed czasem. Im szybciej Sonrak przejmie w tym starciu inicjatywę, tym większe będzie miał szanse na efektowny finisz. Z kolei przy coraz dłuższym pojedynku, znacząco powinny zwiększać się szanse na wygraną Buakhiao.
Sporo kibiców dużo obiecuje sobie również po pojedynku Antara Kacema z Hamzaą Rachidem w Muay Thai w wadze koguciej. Kacem jest fighterem dobrze znanym w społeczności ONE, ale nie może być inaczej, skoro ma już w dorobku dziesięć pojedynków, w tym siedem wygranych. Białorusin triumfował m.in. w pięciu ostatnich potyczkach, walczy bardzo efektownie, często nokautując rywali i dostawał już duże okazje w serii Friday Fights. Na jego tle Hamza Rachid jest nową twarzą w organizacji, błędem Kacema byłoby jednak, gdyby przez to chciał zlekceważyć swojego najbliższego rywala.
Sprawdź ofertę kanału Fightklub w PROGRAMIE TV
Poza walkami Muay Thai, tradycyjnie w karcie znajdą się również pojedynki w innych formułach i szczególnie na jeden z nich warto zwrócić uwagę – Viet Anh Do vs Jean Claude Saclag w wadze muszej w MMA. Pierwszy z nich początek przygody z ONE ma wymarzony. Pochodzący z Nowej Zelandii zawodnik wygrał trzy pierwsze walki w organizacji, wszystkie przed czasem, a do drugiej rundy w starciach z nim dotrwał jedynie Ryo Hirayama. Także trzy wiktorie ma na koncie Jean Claude Saclag z Team Lakay. Bilans Filipińczyka uzupełnia jednak również porażka poniesiona z rąk Shazady Ataeva. Saclag szybko jednak o niej zapomniał, bo w ostatnim występie w ONE, w październiku ubiegłego roku, potrzebował tylko trzech minut, żeby odesłać do narożnika Juana Trujillo.
Źródło: Media Production
