Któż w połowie drugiej dekady dwudziestego pierwszego wieku jest sobie w stanie wyobrazić świat bez telewizorów? Właściwie jak wyglądałby on gdyby nie te wszędobylskie, nachalnie się wciskające i przeraźliwie migające ekrany, z których wydobywa się dźwięk kolejnej reklamy czy też sztucznie podkładany śmiech. Czy ludzie rzeczywiście mogli się kiedyś obejść bez tego wynalazku?

Niewielu z dzisiejszych telewizyjnych widzów zdaje sobie sprawę, iż pierwsze eksperymenty rozpoczęły się już w dziewiętnastym wieku! Paul Nipkow, zwany praodkrywcą tej formy przekazu, w 1883 roku wynalazł elektryczny teleskop umożliwiający „nadawanie” obrazów. Spiralnie nacinany i perforowany dysk był jądrem całej konstrukcji, jednak tak zwana „mechaniczna telewizja” nie znalazła szerszego oddźwięku wśród ówczesnego społeczeństwa, a przede wszystkim osób, dysponujących funduszami na jej rozwój.

Prawdziwą rewolucję w tej materii odegrał prąd elektryczny, ówcześnie związany z działaniem elektronowych lamp. Ciekawostką jest fakt, iż konstrukcje oparte na tym rozwiązaniu mają się dobrze i dziś. Rok 1987 to kolejny przełom – Jonathan Zenneck oraz Ferdinand Braun stworzyli elektronopromieniową lampę zwaną dziś w języku potocznym kineskopem. Nie oznacza to jednak, wynalezienie telewizora CRT – musiało jeszcze upłynąć trochę czasu.

W 1906 roku nastąpiła pierwsza projekcja sygnału telewizyjnego. Opisana powyżej lampa posłużyła Maxowi Dieckmannowi do wyświetlenia pierwszego na świecie materiału telewizyjnego – nie był on, co warto zaznaczyć, oszałamiający – składał się bowiem ze statycznego, czarnego, obrazu.

Kolejny ważny moment następuje siedemnaście lat później – wtedy to właśnie pojawia się ikonoskop. Urządzenie analizujące obraz nadawało sygnał odtwarzany na kineskopie. John Logie Baird w 1924 realizuje dzięki niemu pierwszą transmisję na oszałamiająca, jak na tamte czasy, odległość trzech metrów. Cztery lata później dokonuje on odkrycia i skutecznego przetestowania telewizji kolorowej co przynosi mu zaszczytny tytuł ojca współczesnej telewizji.

Myli się każdy, kto uważa, że okres tragicznego czasu drugiej wojny światowej to stagnacja w rozwoju telewizji. Było wręcz odwrotnie – technika podczas tego straszliwego konfliktu poszła do przodu na tyle aby wiele firm, tuż po jego zakończeniu, było gotowych do masowej produkcji odbiorników telewizyjnych. Uprawnione wydaje się więc być twierdzenie – wojna w bardzo mocny sposób przyczyniła się do powstania telewizji – sygnał pochodzący z nadajników pojawił się bowiem w eterze, a niedługo później trafił pod przysłowiowe „strzechy” wraz z masowo produkowanymi telewizorami.

Nie zmienia to oczywiście faktu, iż pierwsze telewizory były dobrami luksusowymi – czytelnik może zapytać bowiem swojego rodzica czy babcię o wspomnienia związane z gromadzeniem się w świetlicach bądź domach najbogatszych z przedstawicieli społeczeństwa w celu obejrzenia nadawanego co jakiś czas programu bądź filmu.

Od tamtej pory zmieniło się jednak niemal wszystko – od wyglądu telewizorów, przez jakość obrazu, ich peryferia, aż po ceny. Jedno pozostaje jednak niezmienne – telewizja ma olbrzymi wpływ na życie współczesnych ludzi i z pewnością dla wielu z nich jest źródłem informacji o świecie oraz nieustannym strumieniem rozrywki, wypełniającym ich życie.

Autor artykułu
Artykuł został przygotowany przez Nokaut.pl