Finał sezonu NASCAR Cup Series na żywo tylko w Motowizji

W niedzielę 5 listopada poznamy mistrza NASCAR Cup Series. W ostatnich tygodniach wyłoniono czwórkę finalistów, która zmierzy się na milowym owalu Phoenix Raceway. Ten, który ukończy wyścig najwyżej, zostanie nowym mistrzem.

Sprawdź godziny transmisji NASCAR w PROGRAMIE TV

Seria 36 rund NASCAR Cup Series, które widzowie Motowizji mogli śledzić na antenie od lutego tego roku, dobiegnie końca w nadchodzący weekend. Za nami wiele spektakularnych wyścigów, bolesnych porażek, pięknych wygranych i mrożących krew w żyłach wypadków. Ta paleta emocji była prawdziwym ukoronowaniem kilkudziesięciu ostatnich weekendów.

Phoenix Raceway

Wielki finał już po raz kolejny odbędzie się na torze Phoenix Raceway. Obiekt położony jest w Avondale na przedmieściach Phoenix – największego miasta Arizony. Zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych było odwiedzane przez cykl już kilka razy na przestrzeni roku. Sam obiekt Phoenix Raceway także pojawił się już w kalendarzu i było to w marcu tego roku. Najszybszy okazał się wówczas William Byron, a więc jeden z tegorocznych finalistów. Obiekt jest stosunkowo nietypowy w porównaniu z innymi milowymi owalami pojawiającymi się w kalendarzu. Oba łuki mają zupełnie różne promienie oraz nachylenia, co czyni obiekt mocno asymetrycznym, dodatkowo jedna z prostych złamana jest w połowie dodatkowym niezwykle szerokim łukiem. Na uwagę zasługuje także fakt nietypowo usytuowanej linii start-meta, która znajduje się zaraz za wyjściem z jednego z zakrętów.

Finaliści

Wspomniany już William Byron to kierowca, który w finale sezonu serii pucharowej pojawia się po raz pierwszy. Najczęściej wygrywający kierowca sezonu miał jednak problem w ostatniej części fazy playoff i aż do końca wyścigu w Martinsville nie mógł być pewny udziału w pojedynku o mistrzostwo. Byron przystępuje do wyścigu w Phoenix ze współczynnikiem driver rating na poziomie 103.7. Driver rating to wskaźnik obliczany na podstawie specjalnej formuły biorącej pod uwagę wiele zmiennych dotyczących występów danego kierowcy na konkretnym torze. Te zmienne to na przykład ilość manewrów wyprzedzania pod zielonymi flagami, średnia pozycja na mecie czy na starcie wyścigu i wiele podobnych.

Ryan Blaney także pojawia się w finale po raz pierwszy. Kierowca Team Penske zaliczył fenomenalną rundę ośmiu, zwieńczoną zwycięstwem w Martinsville. Końcówka sezonu przypomina u Blaney’a ubiegłoroczny występ Joey’a Logano, który na przestrzeni sezonu nie brylował w stawce, a w ostatniej fazie złapał wiatr w żagle i zdobył mistrzostwo serii. Blaney zawsze czuł się dobrze na torze w Arizonie, w ubiegłym roku dojechał na drugiej pozycji. Do wyścigu przystępuje z najwyższym driver rating – 115.8.

Christopher Bell zapewnił sobie awans do finału dwa tygodnie temu. Jest jedynym kierowcą, który był w finale w ubiegłym roku i ponownie dotarł do tego etapu walki o mistrzostwo. Phoenix nigdy nie było dla niego dobrym obiektem. Rok temu zakończył rywalizację na dziesiątym miejscu – przegrywając pojedynek o mistrzostwo. Jego driver rating jest na najniższym poziomie wśród wszystkich kierowców pozostających w walce o mistrzostwo – 91.1.

Ostatnim z finalistów będzie jedyny kierowca, który ma na swoim koncie już jedno mistrzostwo. Ponowną walkę o tytuł przypuści Kyle Larson. Triumfator z 2021 roku zawsze lubił obiekty, gdzie optymalna linia jazdy wiedzie tuż przy bandzie, a właśnie takim torem jest owal w Arizonie. Jego driver rating na poziomie 110.1 stawia go na drugim miejscu, tuż za Ryanem Blaney’em.

Czekają nas wielkie emocje

Przez cały rok widzieliśmy niezwykle ostrą i wyrównaną walkę o zwycięstwo podczas każdego wyścigu. Czwórka, która zawalczy o tytuł, udowodniła na przestrzeni roku, że to miejsce się im należy. Co tu dodawać – niech wygra najlepszy! – mówi Krzysztof Mikulski, prezes Motowizji.

Rywalizacja w Phoenix będzie stała na najwyższym poziomie. W finałowej czwórce nie ma przypadkowych kierowców, każdy z nich zapracował sobie udział w finale. Niektórzy może i nie mają zbyt wielu zwycięstw wywalczonych na przestrzeni całego roku, ale znaleźli formę we właściwym momencie i byli w stanie pokonać tych, którzy brylowali raptem przez chwilę – mówi Szymon Tworz, dziennikarz Motowizji – Nie mogę doczekać się zwieńczenia tego wspaniałego sezonu! Wierzę, że po wyścigu przez długi czas będziemy mówić o wydarzeniach z Arizony i temat nie umilknie aż do początku kolejnego sezonu, który rozpocznie się już w lutym przyszłego roku na antenie Motowizji – dodaje komentator zawodów.

Sprawdź ofertę kanału Motowizja w PROGRAMIE TV

Finał sezonu NASCAR Cup Series na żywo wyłącznie na antenie Motowizji już w niedziele 5 listopada o godzinie 21:00. Zawody skomentują Michał Budziak, Szymon Tworz i Krzysztof Woźniak.

Źródło: Motowizja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *